"gonna go far, with charisma and skill until they put my face on a million dollar bill"
Slug

niedziela, 30 stycznia 2011

Studio na kolanie

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - na blogu kawałki, przy których zajmowałem się miksem, masteringiem (powiedzmy ;) ) i przede wszystkim nagrywaniem. Panie i panowie, poznajcie Tu-100:

TU-100 - Melanż by mr_baryla

TU-100 - Śląski syf by mr_baryla

Energia c'nie? :D

W najbliższym czasie będą kolejne 'sesje' więc będzie i nowy materiał. Możliwe, że i jakieś video z próby ;)

A tak na marginesie to wraz ze znalezieniem zajęcia wróciła i wena. Więc i ja działam ;) Efekty niebawem

wtorek, 25 stycznia 2011

Szósta w nocy

I stało się. Pińć razy w tygodniu wstawaj synek w środku nocy (na 7 lub na 8 :P ), odśnieżaj to auto i pyrkej do Mikołowa. Tak jest - w końcu jest robota. :) Młodszy technolog - trzeba się dużo nauczyć, a i trochę wyzwanie, bo tak się ułożyło, że właściwie to trzeba cały dział w firmie stawiać od nowa na nogi. Całe szczęście nie w pojedynkę. Ostatnie dni minęły mi właściwie oprócz pracy tylko na przestawianiu się na nowy tryb funkcjonowania. :P Nie ma lekko Panie. Ale najważniejsze, że kapsa się w końcu zapełni.

Z muzyczką, jeśli chodzi o mnie, to trochę pauza ze względu na powyższe, ale jak to Pepa mówi: "również i pauza należy do rytmu". A w sumie to tempo ostatnio wzrosło ;)

Zjawiłem się w zeszłym tygodniu na próbie Tu-100 (więcej o nich na FB lub na majspejsie, na którym póki co nic nie ma - ale to nic, bo jak powszechnie wiadomo - zespół musi mieć Myspace'a, bo jak nie ma to praktycznie nie istnieje :D ). No i na tej próbie to próbowane było nagrywanie utworów z podziałem na osobne ścieżki. Ciekawe dla mnie doświadczenie, bo o ile ze Stefanem i Berem bawiliśmy się w studio w zeszłe wakacje, to nagrywanie Lubosza i jego perkusji to już trudniejsza sprawa. Nagrywane na lapka metodą na dwa mikrofony przywiązane na krzyż, paskami, do statywu z drewnianej lagi opartej na kolumnie i skrzynce z bezpiecznikami. :D Było dużo cyrkowania, ale pomysłowość nasza nie zna granic i po 4 godzinach mieliśmy nagrane 2 kawałki. Jeden już mam obrobiony, drugim zajmę się na dniach i na pewno na blogu one zagoszczą.

Zdjęcie członków zespołu - nie wiem czemu, postanowili umieścić na stronie swoje facjaty podczas wypróżniania (tzw. "dwójeczki")

Chciałoby się być częścią tej bandy jakoś bardziej aktywnie, ale cóż - taki los. Teraz to ta doba jakaś jeszcze krótsza :P Cieszę się, że mogę chociaż podziałać jako pan producent - dla mnie to duża radoszka i doświadczenie, tym bardziej, że kawałki jak na amatorkę brzmią całkiem nieźle. Posłuchacie sobie jeszcze w tym tygodniu tych dwóch kawałków, a reszty pewnie niebawem - może i nawet na koncercie :)

Stay tuned People!

niedziela, 2 stycznia 2011

2k11


Noji mamy nowy rok. Właśnie wróciłem z wypadu sylwestrowego w Bieszczady. Było pogańsko. Tarnawa Niżna to zadupie, ale cudowne zadupie. Tego mi, a właściwie nam z Agatą było trzeba. Udaliśmy się tam z Gruchą, jego narzeczoną - Natalią i jeszcze grupką ich znajomych. Nie było może skrajności, czyli harpagańskiego zdobywania szczytów (chociaż nie do końca ;] ), ani przeciwnie glamur żygania - wszystko w umiarze i zdrowo ;) Połażono po górach, pochlano troszkie, a co najważniejsze - spędzono czas w towarzystwie Drugiej Połówki i pozytywnych ludzi. I zwierząt. :D Był co prawda w załodze jeden incydent zdrowotny, ale jak to mówią, do wesela się zagoi. Pożegnaliśmy się też z Agatą z papierosami. Z ciekawszych rzeczy - był jeszcze, tradycyjny już, bieg gołodupca o północy w Nowy Rok (w którym nie brałem udziału, ponieważ dupa ma nie jest jeszcze tak zahartowana). Kilka fotek (bez gołodupców) poniżej na Picasie. Póki co tyle, może będzie więcej jak dotrze do mnie strumień danych z cudzych aparatów.


Tarnawa Niżna 2010/2011

Co do przyziemnych spraw to się niestety jeszcze niewiele zmieniło. Od ostaniego posta byłem na kilku, czy nawet kilkunatu rozmowach kwalifikacyjnych, z różnym skutkiem. Trzy z nich mają wyjaśnić się w pierwszych dniach nowego roku, a jedna ma dość solidne rokowania. Szczegółów nie będę na razie zdradzał - zobaczymy czy nowy rok przyniesie kolejne pozytywne zmiany. W przesądy nie wierzę, ale fakt, że w Bieszczadach znalazłem podkowę chyba coś sugeruje. ;D

Muzycznie działam - wena jak u Abradaba - raz jest raz jej nie ma. Postanowiłem nie publikować każdego nowego kawałka na blogu, bo powoli zbieram materiał na krążek. Mam kilka pomysłów co do publikacji i ten rok, myślę, pokaże co z tego wyjdzie. Zamiast tego od czasu do czasu pojawi się tutaj lub na facebooku jakiś remix czy featuring. :) Własne projekty póki co muszą posiedzieć cicho.

A, no i ważna rzecz - nie działam już w zespole Tu-100. Czas nadszedł taki, że po prostu muszę się skupić na ważniejszych rzeczach. Nie potrafię w zespole robić czegoś na odpie*dol, a niestety tak to w moim przypadku wyglądało. Do zespołu dołączył za to Perek i myślę, że wyszło to na dobre, bo tusto ruszyli do przodu. Niewykluczone, że coś tam jeszcze z nimi podziałam, a na pewno w Bumcyku na koncercie zagoszczę ;)

To tyle na razie - idę spać bo 8 godzin jazdy wykończyło.

Do siego roku wszystkim a niekierym szybkiego powrotu do zdrowia!


Free Blogger Templates by Isnaini Dot Com and BMW Cars. Powered by Blogger