"gonna go far, with charisma and skill until they put my face on a million dollar bill"
Slug

środa, 9 września 2015

Japonia

Schemat już od jakiegoś czasu ten sam - coś się dzieje, potem noszę się z zamiarem napisania o tym na blogu, wchodzę na niego, zdziwienie (że ostatni post rok temu), post i cykl od nowa. Ale hola hola, ostatni post - maj 2014. To od tego czasu nic się nie wydarzyło? A Gruzja? A ŚLUB? :D Nie ma się co tłumaczyć, bloger ze mnie kiepski, ale może nadrobię. Póki co, mamy wrzesień 2015 i wróciłem z, jak na razie, najdalszej wyprawy - do Japonii. Wyprawy o tyle nietypowej, że prowadzonej przez pilotkę - moją jakże szanowną Żonę. 


Japonia. Do tego lata o kraju wiedziałem tyle co przeciętny gaijin, czyli: origami, debilne programy telewizyjne, anime, manga, samuraje, sushi, gejsze i ryż. Kiedy postanowiliśmy, że w tym roku za cel na wspólny urlop obieramy jednak kraj kwitnącej wiśni, stwierdziłem, że właściwie to nie wiem czego się po tym kraju spodziewać. W internecie ostatnio wysyp artykułów o coraz to dziwniejszych japońskich dewiacjach, za to mało o zwykłej japońskiej rzeczywistości. Trochę sobie przed wyjazdem o Japonii poczytałem, a i Agata już trochę o tym kraju poopowiadała ale i tak wiedziałem, że dopiero kiedy zobaczę, to zrozumiem. Czy zrozumiałem Japonię? Tego nie wiem, ale na pewno liznąłem trochę japońskiej kultury, obyczajów i chyba codzienności.




Spędziłem w Japonii trochę ponad 3 tygodnie, a wydaje mi się, że mógłbym o niej pisać chyba przez tydzień bez przerwy. Chciałbym jednak nie zanudzać (wszak duch czytelniczy i tak w narodzie trochę podupada), nie pisać o każdym zaskakującym mnie drobiazgu w stylu sedesów z panelem sterowania, pociągów kursujących z dokładnością co do sekundy, czy spotkanych na ulicy ludziach w kimonach. Na temat Japonii powstało wiele ciekawych książek, napisanych przez ludzi, którzy w Japonii spędzili lata i uważam, że nie ma sensu po raz kolejny rozpisywać się na temat tego co dziwi każdego nowo-przybyłego gaijina. Książki takie jak "Japoński Wachlarz. Powroty", czy "Tatami Kontra Krzesła" doskonale opisują i zachęcają ciekawskich, więc nawet nie śmiem konkurować. Tą pierwszą książkę zostawiłem zresztą na swoje nieszczęście w jednym z Shinkansenów - superszybkich pociągów będących wizytówką japońskich wysp. 




Spróbuję krótko opisać moje odczucia po wizycie w tym kraju. 

Program wyprawy, został tak dobrany, aby liznąć po trochu "każdej" Japonii. Byliśmy zatem i na dalekiej prowincji, i w sercu wielkich metropolii. Zobaczyliśmy multum świątyń, wspinaliśmy się na malownicze (i aktywne!) wulkany, wieczorami zatracaliśmy się w zatłoczonych dzielnicach Tokio, Kioto i innych wielkich miast, przejechaliśmy niezliczone kilometry wspaniałą japońską koleją, zdobyliśmy Fuji (!), dogłębnie posmakowaliśmy japońskiej kuchni, trochę skubnęliśmy sztuki, tańca, teatru, a nawet japońskiej technologii. Krótko mówiąc otrzymaliśmy Nippon w pigułce. Jacy więc są Japończycy? Cholera, nie wiem... Tutaj posłużę się cytatem:

(Japonia) to kraj honne i tatemae, i to co się mowi, może być całkowicie sprzeczne z tym, co się naprawdę myśli i czuje. 

Opowiesz więcej o honne i tatemae? 

To dwa słowa, które chyba najlepiej definiują japońskie społeczeństwo, ale wielu przygodnych turystów nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Ba! Nawet ci, którzy mieszkają tu dłużej niż ważność wizy turystycznej na to pozwala, nadal mylą jedno z drugim. A potem narzekają, że Japończycy to dwulicowy i fałszywy naród. Honne określa to, co się naprawdę myśli i czuje, tatemae jest tym, co prezentuje się na zewnątrz – fasadą. Jak łatwo się domyślić, w większości przypadków jest to całkowicie rozbieżne z honne. Dlaczego tak jest? Dyktowane jest to japońskimi kanonami grzeczności, uprzejmości i dobrych manier. Po pewnym czasie można nauczyć się, jak rozpoznać, kiedy tatemae różni się od honne, a kiedy oba są takie same. Ale wymaga to wprawy, doświadczenia, talentu obserwacji i interpretacji. O wiele latwiej jest przyjąć słowa przeciętnego Japończyka za nic nie znaczące uprzejmości i w ten sposób unikać poźniej bolesnych rozczarowań. 

(...)

Różnic pomiędzy Polakami a Japończykami jest zapewne tak wiele, że wymieniając je tutaj, stworzyłabyś długą listę. A jak sprawa wygląda z podobieństwami? Są w ogóle takie? 

Japończycy to przede wszystkim ludzie. A ludzie na całym świecie są tacy sami. Bywają dobrzy, bywają źli. Bywają i wspaniali. Japończycy pracują (nie zawsze wyjątkowo ciężko), płacą podatki, zakładają rodziny, robią zakupy, żyją normalnym zwykłym życiem. Dokładnie tak samo, jak Polacy.

Czytaj dalej na: http://wazji.pl/2013/07/powiedzial-mi-ekspata-na-wsi-w-japonii/
Copyright © wAzji.pl




Dokładnie. Mimo odmiennych zwyczajów,  mimo honne i tatemae, i zupełnie innej mentalności, Japończycy to tacy sami ludzie jak wszyscy. Być może, będąc gaijinem nie zostaniesz tak łatwo zaproszony do japońskiego domostwa (zupełnie inaczej niż np. w Gruzji), ale Oni właśnie tacy są. Może i nie dowiesz się, czy sprzedawca akurat ma zły dzień, ale on wie, że w złym tonie byłoby zarażać swoim kiepskim humorem innych. Tak ukształtowała ich przeszłość, tradycja i korzenie i cieszę się, że w towarzystwie mojej Pani Pilot poznałem tak odmienny kraj. Dzięki temu człowiek patrzy trochę szerzej. Jeśli chodzi o obserwacje, to jest jedna rzecz, która Polakowi rzuca się w oczy - jest to przykład jak sprawnie może funkcjonować tak duże społeczeństwo. Nam, niepokornym Słowianom ciężko zrozumieć, że pociągi mogą być punktualne, kierowcy nie przekraczają prędkości, na ulicach może nie być śmietników, a i tak miasto będzie czyste, a dziesiątki ludzi na dworcach potrafią się ustawić w uporządkowane kolejki i nie blokować przejścia kolejnym wychodzącym dziesiątkom pasażerów. Ten kraj po prostu FUNKCJONUJE. To jest niesamowite! Tego z całą pewnością można się od wyspiarzy dużo nauczyć.




Chyba udało mi się tak umiarkowanie rozpisać. Ciekawskich zapraszamy na piwko, uwentualnie kawkę, opowiemy, a szczególnie pani Pilot opowie, o tym jak to na skraju Pacyfiku jest. Poniżej galeria zdjęć z wyprawy, jakby ktoś jeszcze nie widział ;)

Sayonara!

P.S. Raz jeszcze podziękowania dla Agatki za super wakacje oraz dla Arsoba Travel za taki bogaty i zróżnicowany program. 


ZDJĘCIA:

Japonia 2015

0 komentarze:


Free Blogger Templates by Isnaini Dot Com and BMW Cars. Powered by Blogger